W opublikowanym niedawno raporcie Najwyższej Izby Kontroli dotyczącym programu Aktywni+ czytamy, że problemy demograficzne wymagają od państwa prowadzenia bardziej intensywnej polityki senioralnej. Okazało się bowiem, że lwia część środków została wydana bierną aktywizację. Choć brzmi to jak oksymoron, tak wygląda polska rzeczywistość.
Jako społeczeństwo starzejemy się zastraszającym tempie. Dane demograficzne i prognozy nie pozostawiają wątpliwości: w Polsce jest więcej emerytów niż przedszkolaków i coraz więcej mówi się o długowieczności. Dlatego ważną kwestią staje się zapewnienie osobom starszym możliwości aktywizacji na emeryturze. Z taką myślą powstał program Aktywni+, który niedawno wzięła pod lupę Najwyższa Izba Kontroli.
Nie jest żadnym zaskoczeniem fakt, że potrzeby znacząco przerastają możliwości wsparcia przez program. W 2022 roku zaledwie 57 z 313 projektów zostało dofinansowanych. A przecież wszystkie złożone wnioski wynikały z realnych potrzeb zauważonych w lokalnych środowiskach. Idąc dalej w statystyki warto podać, że liczba osób 60+ to w Polsce ok. 9,8 miliona (2021r.). Tymczasem MRiPS założyło, że w ciągu 5 lat, wsparcie w ramach programu otrzyma w sumie 1520 organizacji, które obejmą swoimi projektami 300 tys. osób starszych. Już widać, że w obliczu srebrnego tsunami to kropla w morzu potrzeb.
Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, każda organizacja powinna zadać sobie fundamentalne pytanie: czym jest aktywizacja? Bo to coś więcej niż oferowanie seniorom „atrakcji”. Nie może być tak, że seniorzy przychodzą do Klubu Seniora, piją kawę i czekają, co dziś będzie ciekawego. Nie o to tutaj chodzi!
Osobiście uważam, że tylko takie działania maja sens, które pozwolą przyjmować aktywną postawę wobec życia w ogóle. Nie tylko w Klubie Seniora, ale też na osiedlu, w sąsiedztwie i w domu na co dzień. Mój ulubiony przykład to oczywiście dziennikarstwo obywatelskie, które nie dość że rozwija seniorów na wielu płaszczyznach, to jeszcze daje ogromne poczucie wpływu na otaczającą rzeczywistość. To ważny głos, który staje się coraz bardziej słyszalny. Z podziwem patrzę, jak seniorzy działają samodzielnie w swoich redakcjach. A po powrocie z wyjazdu nie zasiadają na długie tygodnie przed telewizorem, ale z otwartą głową dzielą się swoimi refleksjami, przygotowują artykuły, fotoreportaże, treści do social mediów.
Taka zaangażowana aktywność na emeryturze mi się marzy! Wynikająca z wewnętrznej motywacji, pobudzająca samodzielność i zaradność. Bo bierna aktywność może być tylko grą pozorów. Wiem jednak, że od czegoś trzeba zacząć i doceniam każde, nawet najmniejsze działanie aktywizacyjne. Chylę czoła przed wszystkimi organizacjami senioralnymi. Cokolwiek robicie – chwała Wam za to! Pamiętajcie jednak, aby aktywność była aktywna! Jakkolwiek śmiesznie to brzmi…
