W Polsce potrafimy długo debatować o rzeczach abstrakcyjnych, a jednocześnie z zadziwiającą konsekwencją omijać to, co nieuchronne. Jednym z takich tematów jest starość – nie jako statystyka demograficzna, lecz jako doświadczenie psychiczne. Bo tę kwestię wciąż traktujemy jak problem wstydliwy.
O chorobach serca mówimy bez skrępowania, o złamanym biodrze – z troską, ale o lęku, depresji, dezorientacji czy poczuciu utraty sensu u osób starszych milczymy. Jakby psychika po sześćdziesiątce przestawała istnieć albo – co gorsza – przestawała zasługiwać na uwagę. Dlatego konferencja w Senacie RP zatytułowana prowokacyjnie „Poradnictwo psychogerontologiczne – fantazja, fanaberia czy konieczność?” była dla mnie czymś więcej niż kolejnym eksperckim spotkaniem. Była lustrem, w którym mogliśmy choć na chwilę zobaczyć własną przyszłość – ale o niej za chwilę.
Starość pozostawiona sama sobie
Zacznijmy od brutalnej prawdy: starość w Polsce jest samotna, nawet ta wśród ludzi. Samotna w przeżywaniu straty, lęku, dezorientacji, poczucia bycia „już niepotrzebnym”. Za wszelkie choroby w późnej dorosłości winimy starość a o depresji lub lęku osiemdziesięciolatka mówimy szeptem. Albo wcale. Jakby psychika miała datę ważności, po której przestaje obowiązywać.
A przecież to właśnie w starości kumulują się doświadczenia, z którymi trudno zostać samemu. Kryzysy nie przychodzą pojedynczo: odchodzą bliscy, kurczy się krąg znajomych, zmienia się ciało, znika codzienna rola społeczna. Wdowieństwo, żałoba, poczucie straty sensu – to nie są etapy życia, które da się po prostu przeczekać przy herbacie przed telewizorem. To momenty, w których człowiek najbardziej potrzebuje rozmowy, wsparcia i bycia wysłuchanym.
Tymczasem seniorzy bardzo często nie mają nawet gdzie tego wsparcia szukać. Nie wiedzą, do kogo pójść z lękiem, który budzi ich w nocy, z poczuciem pustki po śmierci partnera, z myślą, że „już tylko przeszkadzają”. Poradnictwo psychologiczne bywa dla nich abstrakcją – czymś „nie dla mnie”, „dla młodych”, „dla słabszych”. Bo przez całe życie uczono ich, że trzeba być twardym, nie narzekać, nie okazywać emocji. Że łzy to wstyd, a smutek to fanaberia.
W efekcie wielu seniorów zakłada maskę. Uśmiechają się, żartują, mówią, że „jakoś leci”. Maskują stany lękowe, depresję, bezsenność. Nawet w rodzinie wstydzą się przyznać, że jest im źle – bo nie chcą być ciężarem, bo „dzieci mają swoje problemy”, bo „nie wypada się skarżyć”. A gdy już próbują powiedzieć coś więcej, często słyszą: „to normalne w tym wieku” i klasyczne „weź się w garść”. Czy takie bagatelizowanie to nie jest ageizm?
Tak właśnie wygląda starość pozostawiona sama sobie. Cicha, niewidoczna, zamknięta w czterech ścianach i w przekonaniu, że na pomoc jest już za późno. A przecież nie jest. Tyle że ktoś wreszcie musi powiedzieć głośno: seniorzy mają prawo do słabości, do lęku, do żałoby – i do profesjonalnego wsparcia. Bez wstydu. Bez tłumaczenia się. Bez udawania, że wszystko jest w porządku, kiedy nie jest.
Konferencja, która otwiera oczy na dobrostan psychiczny seniorów
I właśnie w tym miejscu pada pytanie: „Poradnictwo psychogerontologiczne – fantazja, fanaberia czy konieczność?”. Pytanie prowokacyjne, ale odpowiedź jest aż nazbyt oczywista. Fantazją jest myślenie, że bez takiego wsparcia da się przejść przez demograficzny kryzys. Fanaberią jest udawanie, że tabletka i telewizor rozwiążą kryzys egzystencjalny. Koniecznością – i to palącą – jest uznanie, że zdrowie psychiczne nie przechodzi na emeryturę.
Pod takim tytułem 3 grudnia 2025 roku w Senacie RP odbyła się ogólnopolska konferencja poświęcona poradnictwu psychogerontologicznemu. Zorganizowała ją Fundacja Via Salutis przy współudziale senator Agnieszki Kołacz-Leszczyńskiej oraz posłanki Joanny Frydrych.
Konferencję była okazją do zaprezentowania aktualnych badań oraz nowatorskich rozwiązań wspierających osoby starsze i ich opiekunów. Głos Wicemarszałek Moniki Wielichowskiej, mówiącej w Senacie, że wsparcie psychologiczne dla seniorów nie może być luksusem, lecz elementem bezpieczeństwa społecznego, brzmiał jak długo oczekiwane nazwanie rzeczy po imieniu. Bo bezpieczeństwo to nie tylko emerytura na czas i dostęp do lekarza. To także poczucie, że w momencie kryzysu – po stracie bliskiej osoby, w obliczu choroby, samotności czy lęku – ktoś nas zobaczy i potraktuje poważnie.
Ważnym i merytorycznym punktem programu konferencji była prezentacja wyników ogólnopolskich badań zrealizowanych przez Fundację Via Salutis. Zespół ekspercki w składzie: dr Joanna Wawrzyniak, Alicja Przepiórska-Ułaszewska oraz Agnieszka Buśk zaprezentował wnioski, które jednoznacznie wskazują na rosnące i wciąż niezaspokojone zapotrzebowanie na wyspecjalizowane poradnictwo psychogerontologiczne. Przedstawione dane pokazały skalę problemów psychicznych i emocjonalnych towarzyszących procesowi starzenia się oraz lukę pomiędzy potrzebami seniorów a realną dostępnością profesjonalnego wsparcia.
Kolejną część konferencji wypełniły wystąpienia zaproszonych ekspertów, takich jak prof. Zofia Szarota, Sylwester Pyrka, Monika Stroińska, dr Marta Ułaszewska i Marzena Żachowska. Różnorodność podejmowanych tematów i perspektyw wyraźnie ukazała, jak szerokim i interdyscyplinarnym obszarem jest poradnictwo psychogerontologiczne – obejmującym zarówno diagnozę i terapię, jak i edukację, profilaktykę oraz działania wzmacniające odporność psychiczną i jakość życia osób starszych, a także opiekunów.
Zwieńczeniem konferencji była debata ekspercka poświęcona przyszłości poradnictwa psychogerontologicznego w Polsce. Uczestnicy zgodnie podkreślali, że bez systemowych rozwiązań, integracji usług, wypracowania standardów oraz zapewnienia stabilnego finansowania nie będzie możliwe skuteczne odpowiadanie na wyzwania związane z dynamicznie rosnącą liczbą seniorów, kryzysami okresu starzenia się oraz narastającym obciążeniem opiekunów.
Poradnictwo psychogerontologiczne nie jest jeszcze standardem a już działa. Inspirujący przykład Fundacji Via Salutis
Kiedy system wciąż się zastanawia, Fundacja Via Salutis po prostu działa. I te efekty mogliśmy zobaczyć podczas konferencji. Alicja Przepiórska Ułaszewska zaprezentowała działalność Mobilnej Poradni Psychogerontologicznej Via Salutis – innowacyjnego modelu wsparcia, który z powodzeniem funkcjonuje oddolnie. Kluczową siłą tego rozwiązania jest jego mobilność, interdyscyplinarny charakter zespołu oraz praktyczne podejście do realnych problemów seniorów i ich opiekunów.

Mobilna Poradnia Psychogerontologiczna Via Salutis to projekt, który robi coś zaskakująco prostego – jest tam, gdzie są ludzie. Nie czeka, aż senior „się zmobilizuje”, „dojedzie do większego miasta” i „przełamie opór”, tylko realnie odpowiada na bariery wieku, zdrowia i wykluczenia. Ponad dwa tysiące godzin poradnictwa, osiem województw, blisko 50 instytucji – to niezbity dowód, że myślenie zeszło z poziomu idei i zaczęło realnie zmieniać codzienność seniorów.
Poradnia Psychogerontologiczna Fundacji Via Salutis wspierawzaopiekowaniu potrzeb osób w wieku senioralnym: pomaga w dokonaniu diagnozy swojego dobrostanu, znalezieniu recepty na kryzysy wieku senioralnego, dokonaniu bilansu/analizy swojego stylu życia, stworzeniu i wdrożeniu własnego programu na zdrowe starzenie się. To holistyczne spojrzenie na starzenie się, mentoring i coaching życiowy dla osób w wieku senioralnym. Odbywają się tuspotkania, podczas których można spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy, zrobić bilans, zaplanować przyszłość i znaleźć własny sposób na dobre starzenie się. To nie tylko idea, ale bardzo praktyczne rozwiązanie. W ramach działalności Poradni odbywają się wykłady, warsztaty i indywidualne konsultacje. To spotkania, podczas których można porozmawiać, posłuchać, zainspirować się i po prostu – poczuć, że życie w dojrzałości ma sens i potencjał.
Smutne wnioski i pilna potrzeba zmian
Konferencja pokazała, że psychogerontologia nie jest wąską niszą dla pasjonatów, ale dziedziną wymagającą interdyscyplinarności, wiedzy i profesjonalnych kadr. Od diagnostyki, przez pracę z osobami z niepełnosprawnością poznawczą, po budowanie rezyliencji i kontakt z naturą – starość nie jest jednowymiarowa, więc i pomoc nie może taka być. Tymczasem wciąż zbyt często oferuje się seniorom rozwiązania „zastępcze”: zajęcia z przypadku, animację czasu wolnego, czy – co gorsza – uspokajające doraźne leki…
Spotkanie ekspertów to dla mnie też ważny głos w dyskusji nad tym, jak bardzo złożona jest starość. To nie tylko pamięć, która zawodzi, ani ciało, które odmawia posłuszeństwa. To tożsamość, która się kruszy. To pytanie: „Kim jestem, kiedy już nie pracuję?”, „Czy jeszcze komuś jestem potrzebny?”, „Ile ze mnie zostało?”.
Odpowiedzi na te pytania nie da się „przepisać” na recepcie. Potrzeba do nich czasu, kompetencji i uważności. Potrzeba przede wszystkim ludzi, którzy rozumieją, że rezyliencja, diagnostyka, praca z traumą czy kontakt z naturą nie są modnymi hasłami, tylko ważnymi narzędziami.
Najbardziej poruszające było jednak to, co wybrzmiało w debacie końcowej: bez systemu będziemy wciąż działać w trybie gaszenia pożarów. Reagować dopiero wtedy, gdy kryzys już wybuchnie. A przecież starość nie pojawia się nagle, jak awaria prądu. Ona nadchodzi powoli. Daje sygnały. Puka do drzwi. I za każdym razem, gdy je ignorujemy, rachunek rośnie.
Konferencja w Senacie była ważnym sygnałem. Ale sygnały – jak wiemy – łatwo zagłuszyć. Dlatego cieszy mnie oddolna inicjatywa Fundacji Via Salutis pokazująca, że poradnictwo psychogerontologiczne może działać skutecznie, blisko ludzi i poza schematami systemowej bezradności. I liczę na to, że przykład Mobilnej Poradni Via Salutis stanie się inspiracją dla systemowych rozwiązań, a nie jedynie chlubnym wyjątkiem, którym można się pochwalić.
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Wspierania Rozwoju Organizacji Poradniczych na lata 2022-2033 r.

